Na starcie nie było wielkich oczekiwań. Był dystans. Był sceptycyzm. I było myślenie „Jak jestem gruby, to pokażę brzuch — i tyle.”

Tomek zakładał, że realne będzie zgubienie 5–6 kilogramów. Może 7. Maksymalnie 8.
To miało być wszystko.

Rzeczywistość?

–15,7 kg tkanki tłuszczowej w dwa miesiące. Prawie 16 kilogramów mniej. Waga spadła z 103,7 kg do 88 kg. I to już nie są żadne „przelewki”. 

Największa zmiana? Brzuch. To właśnie z niego zeszło najwięcej — drastycznie. I to z tej zmiany Tomek jest dziś najbardziej dumny.

Pierwsze efekty przyszły błyskawicznie.

Już po 1–1,5 tygodnia i zaledwie kilku treningach było widać, że coś się dzieje.

Z treningu na trening:

  • oddech był coraz lepszy

  • wydolność rosła

  • ciało zaczęło realnie współpracować

Szybkie efekty. Krótki czas. Konkretna robota.

A Tomek? Dużo podróżuje. Jest ciągle w trasie. Dla niego 30-minutowe treningi były ratunkiem — dosłownie.

To właśnie ten czas trwania pozwolił mu połączyć:

  • intensywną pracę

  • życie zawodowe

  • regularne treningi

Bez wymówek. Bez odkładania „na jutro”.

Pierwszy trening? Ciężki. Bardzo. Kondycja dostała solidny sprawdzian. Ale każdy kolejny był dowodem na to, że idzie w dobrą stronę.

Ta metamorfoza to historia o przełamaniu własnych granic. O zaskoczeniu samym sobą.  I o tym, że kiedy myślisz, że „to nierealne”. Czasem jesteś o krok od największej zmiany w życiu.