Niektóre decyzje zmieniają całe życie. Dla Justyny takim momentem było rozpoczęcie treningów EMS. Dziś może powiedzieć jedno – była to jedna z najlepszych decyzji, jakie podjęła dla swojego zdrowia i samopoczucia.

Link do wywiadu z Justyną na Facebook 

Efekt? 14 kilogramów mniej. I, jak sama podkreśla, to jeszcze nie koniec.

Siedzący tryb życia i problemy z plecami

Na co dzień Justyna pracuje osiem godzin przy biurku. Wielogodzinna praca w pozycji siedzącej powodowała bóle pleców, krzyża oraz pogłębiającą się wadę postawy.

Początkowo jej celem było zrzucenie 15 kilogramów, jednak z czasem okazało się, że zmiana stylu życia przynosi znacznie więcej korzyści niż tylko spadek masy ciała.

Pierwsze efekty już po dwóch tygodniach

Regularne treningi EMS połączone ze zbilansowaną dietą bardzo szybko zaczęły przynosić rezultaty.

Już po dwóch tygodniach zauważyła pierwsze zmiany. Brzuch stał się wyraźnie mniejszy, a z każdym kolejnym treningiem rosła motywacja do dalszego działania.

Choć początki nie należały do najłatwiejszych, ani przez chwilę się nie poddała.

"Na pierwszych treningach myślałam, że sobie nie poradzę. Były chwile zwątpienia. Po miesiącu nie mogłam się już doczekać kolejnych treningów."

Nie tylko utrata kilogramów

Jedną z największych obaw Zyny było to, jak będzie wyglądało ciało po tak dużej utracie wagi.

Szybkie odchudzanie często kojarzy się z utratą jędrności skóry. W jej przypadku było jednak zupełnie inaczej.

Dzięki regularnym treningom ciało stało się bardziej napięte i jędrne.

Największą różnicę zauważyła w okolicy:

  • pośladków,

  • ud,

  • ramion,

  • brzucha.

Jak sama mówi, to właśnie ujędrnienie sylwetki daje największą satysfakcję.

"Można być szczupłym i mieć niejędrne ciało, ale mieć jędrne ciało to zupełnie inna jakość. Widzę to u siebie każdego dnia."

Więcej energii i lepsze samopoczucie

Wbrew obawom, intensywne treningi nie sprawiły, że brakowało jej energii.

Stało się dokładnie odwrotnie.

Z każdym tygodniem czuła się coraz silniejsza, bardziej zmotywowana i pełna życia. Zaczęła dostrzegać zmiany nie tylko w swoim wyglądzie, ale również w nastawieniu do codzienności.

To, co kiedyś wydawało się obowiązkiem, z czasem stało się przyjemnością.

Największa metamorfoza wydarzyła się w głowie

Przez długi czas Justyna nikomu nie mówiła, że zmienia swoje nawyki i walczy o lepszą sylwetkę. Chciała, aby efekty były dla wszystkich niespodzianką.

I rzeczywiście były.

Rodzina oraz znajomi zaczęli zauważać nie tylko utratę kilogramów, ale przede wszystkim zmianę w jej zachowaniu.

"Z osoby zgarbionej i smutnej stałam się osobą uśmiechniętą, pełną energii. Dziś wszyscy widzą tę zmianę."

Treningi, na które chce się wracać

Ogromne znaczenie miała również atmosfera podczas ćwiczeń.

Wspólne treningi, rozmowy o postępach, wzajemna motywacja i wsparcie sprawiły, że studio stało się miejscem, do którego chciało się wracać.

Regularne spotkania z trenerami i pozostałymi uczestnikami dodawały motywacji nawet wtedy, gdy pojawiały się trudniejsze momenty.

Najtrudniej jest zacząć

Historia Justyny pokazuje, że największym wyzwaniem często nie jest sam trening, ale podjęcie decyzji o rozpoczęciu zmian.

Dziś z pełnym przekonaniem zachęca wszystkich, którzy jeszcze się wahają:

Nie czekaj na idealny moment. Zrób pierwszy krok. Zacznij dbać o swoje zdrowie, sprawność i samopoczucie. Efekty przyjdą szybciej, niż myślisz, a największą nagrodą będzie nie tylko lepsza sylwetka, ale przede wszystkim nowe życie pełne energii i pewności siebie.